35 polskich firm 35-lecia. Zaczynali od zera, dzisiaj mają miliardy

35 polskich firm 35-lecia. Zaczynali od zera, dzisiaj mają miliardy

Dodano: 
Jeden z zakładów wadowickiej Grupy Maspex
Jeden z zakładów wadowickiej Grupy Maspex Źródło: Materiały prasowe / Maspex
Przez 35 lat przeżyły 31 ministrów finansów, 18 premierów, kilka potężnych kryzysów i nadal prą do przodu. Oto 35 największych firm minionego 35-lecia.

W tym roku ponad 26 tys. polskich firm obchodzi swoje 35-lecie. Tyle przedsiębiorstw założonych dokładnie w 1990 r. przetrwało trzy i pół dekady wolnego rynku nad Wisłą i dotrwało do dziś. Czy to dużo, czy to mało? To nawet nie mało, to kropelka. Niecały 1 proc. ogółu aktywnych działalności w kraju, bo na koniec czerwca tego roku mieliśmy zarejestrowanych ponad 2,7 mln firm. Tak wynika z danych nadesłanych nam przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii.

Liczby szokują, ale po co o firmach założonych 35 lat temu w ogóle pisać? Odpowiedź jest prosta. Do dziś dla wielu Polaków 1990 r. był tym najgorszym rokiem w historii. Rokiem gigantycznej inflacji, początku potężnego bezrobocia, upadających zakładów, biedy, niepewności, ale też szansy.

Tym tekstem i rankingiem chcemy pokazać, że właśnie w tym roku zrodziło się wiele polskich firm, które wyrosły na gigantów. Nie zbankrutowały, nie zatrzymały się w rozwoju, nie sprzedały się zagranicznej konkurencji. Wciąż pozostają w rękach założycieli, którzy budowali je od zera.

Skromne początki wielkiego biznesu

Budowano naprawdę z niczego, bo też i niczego w kraju nie było. Rynek był pusty, a klient głodny. Krzysztof Oleksowicz, twórca Inter Cars, dzisiaj największego europejskiego dystrybutora części motoryzacyjnych zaczynał od małego lokalu w Warszawie. W latach 80. organizował wyprawę na K2 słynnej polskiej alpinistki Wandy Rutkiewicz. Po tym, jak przetarł szlaki na Katmandu, siedem razy pokonał ciężarówką trasę z Warszawy do stolicy Nepalu. Tak zaczął się też biznes, bo Oleksowicz handlował z Nepalczykami, czym się da, wożąc z Europy na drugi koniec świata części, elektronikę, nawet kartusze z gazem.

Jednocześnie pracował w niemieckich warsztatach samochodowych. Tam poznał prawdziwą siłę handlu, widząc Niemców wysyłających za granicę kontenery części warte setki tysięcy ówczesnych niemieckich marek. Poduczył się i zaczął robić to samo, sprowadzając części z Niemiec do Polski. Wyjeżdżał na kilka dni na Zachód, pakował części po sam dach i wracał w nocy do Polski. Po wielogodzinnym kursie szedł spać, a koledzy na miejscu rozpakowywali auto. Kiedy po całonocnej podróży wstawał po południu i szedł sprawdzić, jak koledzy rozłożyli towar, na miejscu już niczego nie było. Wszystkie części schodziły w zaledwie kilka godzin. Trzeba było znowu jechać do Niemiec i przywieźć kolejną dostawę. Takie były początki Inter Cars, które Krzysztof Oleksowicz założył w 1990 r. Dzisiaj spółkę prowadzi jego syn, Maciej Oleksowicz. Warszawska giełda wycenia ją na 8 mld zł. Gigant przynoszący ponad 19 mld zł przychodów rocznie.

Artur Kazienko ze znanej marki obuwniczej Kazar zaczynał od przywożenia do Polski butów z Włoch. Miał wtedy 26 lat. Ze wspólnikami założył na Podkarpaciu hurtownię włoskiego obuwia, a dopiero w 1996 r. ruszył z pierwszym sklepem marki Kazar w Katowicach. Cztery lata później otworzył swój flagowy sklep w warszawskiej Galerii Mokotów. Wspólników po drodze wykupił, a dzisiaj jest jednym z największych sprzedawców skórzanych butów i torebek premium w Polsce. Dysponuje siecią 44 salonów w kraju i 3 na Węgrzech.

Takie były zresztą początki większości polskich przedsiębiorców. Zaczynało się od importu towarów, usług i pomysłów z Zachodu.

Jędrzej Wittchen, jako młody student geografii, zwiedził w latach 80. najodleglejsze zakątki świata. Z jednej z podróży do Malezji przywiózł rodzinie drobne skórzane upominki na gwiazdkę. Wyroby spodobały się tak bardzo, że młody chłopak wpadł na pomysł produkcji własnej galanterii skórzanej.

Czytaj też:
100 postulatów polskiego biznesu. O te zmiany walczą polscy przedsiębiorcy

Mokate być może w ogóle by w Polsce nie było, gdyby pod koniec lat 80. w samolocie do Londynu przedstawicielka holenderskiej firmy wytwarzającej śmietankę w proszku do kawy nie zaproponowała Teresie Mokrysz sprzedaży tego produktu w Polsce.

Pierwszego tira słynnej śmietanki Carmen sprowadziła za pożyczone od męża dolary. Biznes szedł tak dobrze, że Mokryszów odwiedzili dyrektorzy z Holandii. Przywieźli ze sobą inny produkt – słynne cappuccino w proszku, które dzisiaj każdy w Polsce zna pod nazwą Mokate Cappuccino. Ale tutaj szczęście wyparowało. Polacy cappuccino nie chcieli kupować. Teresa Mokrysz podjęła więc wtedy najbardziej ryzykowną decyzję w karierze.

Zainwestowała wszystkie oszczędności – swoje, męża, całej rodziny – w reklamę telewizyjną Mokate Cappuccino w najdroższym czasie antenowym po wieczornym wydaniu „Wiadomości” a tuż przed prognozą pogody. Efektów od razu nie było widać. Minął październik, minął listopad i nadal nic. Przełom przyszedł dopiero 6 grudnia. Do Ustronia przyjechał pierwszy klient, który mówił, że jest u nich, bo widział reklamę w telewizji. Co najważniejsze, nie przyjechał samochodem, tylko tirem i zapakował praktycznie cały zapas cappuccino, jaki Mokryszowie mieli wtedy na stanie.

Po nim zaczęli się pojawiać kolejni, a po nich kolejni, a wraz z nimi problemy z zaparkowaniem pojazdów przed magazynem i noclegami dla zmęczonych wyprawami w Beskid kierowców. – Nie mogliśmy nadążyć z produkcją – wspomina Teresa Mokrysz.

Z ziemi włoskiej do Polski

Nie sposób w jednym artykule wymienić wszystkich firm, które miały swoje początki w 1990 r. Praktycznie każdy zaczynał wtedy od handlu. Od bazarów, giełd, potem szczęk i pierwszego własnego sklepu. Jedni sprowadzali towary z zagranicy, inni, jak Wiesław Wojas, produkowali w Polsce.

On zaczynał jako pracownik Nowotarskich Zakładów Przemysłu Skórzanego Podhale, w których jeszcze za komuny były produkowane słynne relaksy. Państwowy kombinat nie wytrzymał starcia z wolnym rynkiem, ale na transformacji gospodarczej skorzystał za to sam Wojas, który w 1990 r. ruszył z pierwszym własnym sklepem, gdzie sprzedawał buty ze swoim nazwiskiem w nazwie. Rynek był tak chłonny, że już w pierwszym roku działalności wyprodukował kilkadziesiąt tysięcy par obuwia. A po czterech latach działalności odkupił od syndyka masy upadłościowej nowotarskie zakłady, w których sam pracował.

Podobnie wyglądały początki Zbigniewa Sosnowskiego, który w 1990 r. otworzył w Przasnyszu mały sklep rowerowy. Sklep przekształcił w hurtownię, a w 1995 r. przywiózł do Polski wyposażenie upadającej fabryki rowerów w Cuneo we Włoszech. Sosnowski pierwszą własną produkcję rozpoczął w budynkach, które kupił od lokalnej spółdzielni „Społem”. Dzisiaj jego Kross jest jednym z największych producentów rowerów w Europie. Sprzedaje ich za ponad pół miliarda złotych rocznie.

Czytaj też:
1000 największych firm w Polsce. Powstał nowy ranking „Wprost”

Przedsiębiorcom z naszego zestawienia się udało. W trzy i pół dekady odnieśli niebywały sukces. Ale jest też przecież całe grono firm, które również powstały w 1990 r. i słuch o nich zaginął.

„Dotarliśmy do ściany”

W 1990 r. wystartowała pierwsza polska sieć fast food. Mr Hamburger wyprzedził u nas Amerykanów ze swoimi restauracjami McDonald’s czy KFC. Pierwszego Big Maca Polacy mogli zjeść w 1992 r., a pierwszy kubełek skrzydełek Kentucky zamówić rok później. Mr Hamburger rozwijał się głównie na Śląsku, gdzie Polacy prowadzili 15 lokali. Ostatni otworzyli w 2022 r. w Katowicach, ale po paru tygodniach musieli go zamknąć, ogłaszając upadłość. Mr Hamburger ucierpiał głównie przez pandemię. Sieć była nastawiona przede wszystkim na kierowców, tworząc swoje lokale przy głównych trasach przelotowych. Wraz z lockdownem nie była gotowa do realizacji zamówień z dowozem czy sprzedaży posiłków przez popularne aplikacje.

Powodów takich biznesowych porażek firm zakładanych w 1990 r. było więcej. Z Polski zniknęła przecież znana sieć marketów Piotr i Paweł, która nie wytrzymała starcia z większymi i bogatszymi sieciami handlowymi z zagranicy.

W 2021 r. swój żywot zakończyła ogólnopolska sieć wypożyczalni Video World, którą wykończyły serwisy streamingowe i technologia, bo płyt DVD czy kaset VHS Polacy nie wypożyczali już w ogóle.

„Dotarliśmy do ściany, której już nie możemy przebić. Wiele czynników złożyło się na naszą decyzję, nie będziemy już ich analizować. Pragniemy poinformować, iż z dniem 31.05.2021 Videoteka w Gliwicach przechodzi do historii” – pisali właściciele jednej z ostatnich wypożyczalni Video World w Polsce. Jeszcze w 2010 r. sieć miała 64 punkty w całym kraju.

Z Polski zniknęła też założona przez polskich himalaistów również w 1990 r. marka odzieży i sprzętu sportowego Alpinus. Powodem zbyt ambitna ekspansja międzynarodowa. Spółka inwestowała we własne sklepy w Austrii czy Szwajcarii, których utrzymanie było tak drogie, że doprowadziło do poważnych perturbacji finansowych. Do tego dołożyły się rozdmuchane wydatki na marketing, rosnąca konkurencja z zagranicy czy drogie, nieadekwatne do ówczesnych polskich zarobków, kolekcje ubrań. Mimo planu naprawczego, banki wypowiedziały firmie kredyty, co doprowadziło do ostatecznego bankructwa.

Wśród innych znanych polskich firm założonych w 1990 r., których już dzisiaj na rynku nie ma można by wymienić choćby Zakłady Mięsne Henryka Kani czy Polnippon Cargo, linii lotniczej, której wiceprezesem był Mieczysław Wilczek, znany ze swojej słynnej ustawy z 1989 r. dającej początek polskiej przedsiębiorczości.

Czytaj też:
Ta branża generuje 7 proc. PKB. Przełomowy był dla niej jeden moment

Seria przejęć

Upadali mali i duzi. Znani i nieznani. Ale jest też sporo polskich marek, które przetrwały do dziś, chociaż mają już innego właściciela.

Woda Żywiec Zdrój powstała w 1990 r. z inicjatywy Stanisława i Mariana Bizonia, ale w 2001 r. została sprzedane Francuzom z Danone.

1990 r. to również początek historii Euro Banku stworzonego przez Mariusza Łukasiewicza, który spopularyzował w Polsce sprzedaż ratalną ze swoim Lukasem. Ale po jego nagłej śmierci w 2004 r. Euro Bank przejęli Francuzi z Société Générale.

W 1990 r. działalność gospodarczą rozpoczął Artur Kawa, który rozwijał jedną z pierwszych polskich sieci marketów Stokrotka. Podobny scenariusz, bo w 2018 r. polską sieć kupili Litwini.

35 lat temu ruszyła Pol-Aqua, która wyrosła na jedną z największych spółek budowlanych w kraju, ale w 2009 r. przejęli ją Hiszpanie z koncernu ACS.

Pozostaje pytanie, dlaczego jednym udało się nie tylko 35 lat przetrwać, ale również rozwinąć, kiedy inni po drodze musieli zakończyć albo sprzedać działalność.

Prawdy się nie dowiemy

Liczba 26,2 tys. firm, które według Ministerstwa Rozwoju przetrwała 35 lat z jednej strony cieszy, a z drugiej przeraża. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że w 1990 r. mieliśmy w Polsce dokładnie 1 135 492 przedsiębiorstw prowadzonych przez osoby fizyczne, to z tego ponad miliona trzy i pół dekady przetrwało dokładnie 2,3 proc. Cała reszta po drodze przepadła.

Ale taki szacunek może być obarczony poważnym błędem. Przecież niektóre firmy mogły powstać wcześniej niż w 1990 r. Niektóre mogły zostać założone w 1990 r. nie jako zwykła działalność gospodarcza, a spółka. Część mogła zaczynać z kolei w 1990 r. jako działalność, a później w spółkę się przekształcić i pozostać na rynku do dziś. Jak było dokładnie? Tego chyba nie dowiemy się nigdy. Ministerstwo Sprawiedliwości, które trzyma przecież pieczę nad Krajowym Rejestrem Sądowym, do którego każda spółka powinna być wpisana, rozkłada ręce – nie wie, ile w 1990 r. założyło się w Polsce spółek, bo te nie były rejestrowane wtedy w jakimś centralnym rejestrze typu KRS, a w setkach sądów rejonowych rozsianych po całej Polsce.

Może więc GUS wie więcej? Tam też pytaliśmy, ale odpowiedź zdziwiła nas jeszcze bardziej. Urząd może sprawdzić liczbę takich podmiotów sprzed 35 lat, ale za każde 100 wymienionych wpisów, trzeba by zapłacić 36,90 zł. Biorąc pod uwagę, że podmiotów mogłoby być ponad milion, musielibyśmy przelać na konto GUS 369 tys. zł.

Powody prywatne i powody niezależne

Mechanizmy tworzenia się pierwszych polskich dużych firm oraz ich wzlotów i upadków bardzo dobrze tłumaczy prof. Krzysztof Jasiecki z SGH, który jako jeden z pierwszych naukowców w kraju opisywał początki polskiego kapitalizmu. Powodów porażek było wiele. Pierwszy to nieudolność w przestawieniu się z prowadzenia małej firmy na tę dużą. – Firma rosła, a mimo wszystko nadal była prowadzona jak mały zakład rzemieślniczy. Rozliczana na podstawie księgi przychodów i rozchodów, nie miała zarządu, rady nadzorczej, była skrajnie centralizowana, co prowadziło do utraty kontroli i bankructwa – mówi prof. Jasiecki.

Drugi powód to inwestowanie w siebie, a nie w firmę. Wielu przedsiębiorcom z lat 90. po pierwszych sukcesach i zarobionych pieniądzach do głowy zwyczajnie uderzała sodówka. Zamiast rozwijać firmy, kupowali sobie samochody, budowali wille, wyjeżdżali na egzotyczne wczasy.

Czytaj też:
Oto królowie branży TSL. W tej dziedzinie wyprzedzamy nawet Niemców

Trzecia przyczyna to kredyty, które niektórzy przedsiębiorcy brali bez opamiętania. Z tego finansowali i prywatne życie, i własną firmę. Kiedy sami już nie mogli zaciągać kolejnych pożyczek, to brali je na rodzinę. A kiedy banki domagały się spłat, rozpływali się w powietrzu, zaskoczeni, że pieniądze trzeba oddać.

Były też oczywiście powody niezależne od samych przedsiębiorców. Wielu z nich po prostu nie wytrzymało starcia z bogatszą, starszą i większą zagraniczną konkurencją, która zyskała nieograniczony dostęp do naszego rynku. Dobrze tłumaczył to Michał Sołowow, dzisiaj drugi najbogatszy Polak według Listy 100 najbogatszych „Wprost”, kiedy został zapytany lata temu, czego brakuje polskim przedsiębiorcom:

„Czasu brakuje. Jeżeli jesteś wystawiony natychmiast na konkurencję zagraniczną, to nie możesz stać się Walmartem. Ta rodzina najpierw wygrała konkurencję w jakiejś miejscowości, potem w stanie, w 10 stanach, a potem w Ameryce. Po drodze walczyła z innymi Walmartami, którzy wygrywali w innym miasteczku obok albo 300 km dalej. A my w Polsce walczyliśmy już na początku lat 90. z facetami, którzy tu przychodzili z olbrzymimi budżetami i z pomysłem, jak zdobyć udziały w rynku. Wygranie z nimi było niemożliwe, bo ja co miesiąc musiałem płacić odsetki do banku. Musiałem więc stale zarabiać, nie miałem kapitału na swobodną ekspansję, więc nie byłem w stanie z nimi konkurować”.

Polskich przedsiębiorstw państwo wtedy nie chroniło, często kibicując nawet bardziej zachodnim inwestorom, którzy postanowili wejść do Polski. Ucierpiały polskie firmy budowlane, które przegrywały w przetargach z wielkimi zachodnimi koncernami. Ucierpiał polski handel, który został praktycznie zjedzony przez potężne sieci marketów, które dyktowały trzymiesięczne terminy płatności dla polskich poddostawców. Ucierpiały firmy informatyczne, bo w przeciwieństwie do zachodniej konkurencji nie mogły korzystać z preferencyjnych stawek podatkowych, które zagranicy sprezentowało polskie państwo. Tak choćby upadł JTT Computer, jeden z największych dostawców sprzętu IT w latach 90., którego zwyczajnie wykończyła polska skarbówka. Podobny los spotkał założonego dwa lata wcześniej, bo w 1988 r., Optimusa Romana Kluski.

Droga do sukcesu

Jak więc sukces osiągnęli ci polscy przedsiębiorcy, którzy przez tych 35 lat nie tylko utrzymali się na rynku, ale mimo tych wszystkich przeszkód rozwinęli się do wielkich rozmiarów?

Błędów popełniali mnóstwo, ale można by powiedzieć, że mniej akurat tych, które wymieniliśmy wyżej.

Nie żyli ponad stan. Wszelkie zyski inwestowali w firmę. Mieli niski profil własnej konsumpcji – nie potrzebowali domu ze służbą, kilku garaży i kolejnego kompletu garniturów.

Nie rzucali się z motyką na słońce. Wychodząc ze swoim biznesem za granicę, robili to na początku ostrożnie, rosnąc najpierw do dużych rozmiarów na polskim, wcale nie takim małym rynku, żeby zebrać siły, skalę i środki na ekspansję.

Czytaj też:
Przedsiębiorca to krwiopijca? Ekspert komentuje

Dobrze analizowali potrzeby polskiego klienta, co było najlepszą bronią przed zagraniczną konkurencją, która przecież wchodziła na nieznane terytorium, nie znając preferencji Polaków.

Tak można by jeszcze wymieniać długo. Mieli ambicję, mieli determinację, mieli odwagę i często po prostu odrobinę więcej szczęścia, które tak jak w życiu, tak i w biznesie nie zaszkodzi, a i przydaje się bardzo.

35 firm 35-lecia

Miejsce Nazwa spółki Branża Przychody 2023
1 AB SA Dystrybucja elektroniki 19 225 619 000
2 Inter Cars SA Dystrybucja części samochodowych 18 030 309 000
3 Euro Net sp. z o.o. Sieć sklepów RTV Euro AGD 10 594 986 992
4 Farmacol Logistyka sp. z o.o. Dystrybucja produktów leczniczych 8 205 839 000
5 Grupa Maspex sp. z o.o. Żywność (Soki, makarony, przetwory) 4 777 801 624
6 Rainbow Tours SA Turystyka 3 251 788 000
7 Erbud SA Budownictwo 3 234 262 000
8 PPHU Specjał sp. z o.o. Dystrybucja art. spożywczych 2 675 185 304
9 Ampol Merol sp. z o.o. Zaopatrzenie rolnictwa 2 370 730 709
10 Hurtap SA Dystrybucja produktów leczniczych 1 792 660 781
11 Sobiesław Zasada Automotive sp. z o.o. sp.j. Dealer marki Mercedes-Benz 1 647 060 088
12 Atal SA Deweloper 1 500 486 000
13 PPH Standard sp. z o.o. Dystrybucja surowców chemicznych 1 354 787 398
14 Colian sp. z o.o. Żywność (słodycze i napoje) 1 324 388 806
15 Transfer Multisort Elektronik sp. z o.o. Dystrybucja elektroniki 1 288 632 300
16 Grodno SA Hurtownia elektryczna 1 228 513 000
17 Fabryka Kabli Elpar sp. z o.o. Produkcja kabli 1 141 121 143
18 Nova Trading SA Dystrybucja stali i aluminium 1 099 694 070
19 Milkpol Polska sp. z o.o. Żywność (nabiał) 1 008 908 996
20 Graal SA Żywność (ryby i przetwory rybne) 996 268 000
21 Mokate sp. z o.o. Żywność (kawa, herbata) 969 915 636
22 Osadkowski Cebulski sp. z o.o. Zaopatrzenie rolnictwa 947 060 323
23 Toya SA Narzędzia 732 396 000
24 Gruplast Gruba sp.j. Producent folii 721 894 145
25 Hart Sp. z o.o. Dystrybucja części samochodowych 703 338 000
26 Stokson sp.j. Henryk Stokłosa i wspólnicy Żywność (pączki, słodycze) 653 022 109
27 Sikora -.Ac.- Sp. z o.o. Dealer marki BMW 624 388 000
28 Agroskład sp. z o.o. Zaopatrzenie rolnictwa 622 925 123
29 Wkręt-Met sp. z o.o. Techniki zamocowań 609 691 477
30 Nicromet Sp. z o.o. sp. kom. Stopy odlewnicze 563 776 756
31 Przedsiębiorstwo Wielobranżowe Lechpol sp. z o.o. Zaopatrzenie rolnictwa 537 139 454
32 Kross SA Rowery 506 279 551*
33 Flora sp. z o.o. Zaopatrzenie rolnictwa 503 525 291
34 Contimax SA Żywność (ryby i przetwory rybne) 484 999 464
35 Wittchen SA Galanteria skórzana 454 740 000
*Dane za 2022 r.


W opracowaniu rankingu 35 firm 35-lecia pomogła nam wywiadownia gospodarcza Dun&Bradstreet. Wzięliśmy pod uwagę wyniki finansowe pojedynczych spółek, nie całych grup kapitałowych. Kierowaliśmy się wysokością przychodów netto za 2023 r. Wszystkie firmy w rankingu mają swoje początki w 1990 r. i istnieją na rynku do dziś.

Jak się rodziła polska przedsiębiorczość

Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych najpierw za sprawą ustawy Wilczka, a potem całościowego planu Balcerowicza, Polska zaczęła transformację w kierunku gospodarki rynkowej. Ustawa Wilczka dała swobodę otwierania i prowadzenia działalności gospodarczej, plan Balcerowicza służył przywróceniu stabilności makroekonomicznej, liberalizacji (przywróceniu mechanizmów rynkowych, w tym uwolnieniu cen) oraz zmianie struktury własnościowej.

Zmiana struktury własnościowej na prywatną polegała nie tylko na wyzbywaniu się przez państwo kontroli nad posiadanymi przez siebie przedsiębiorstwami, ale też – a może przede wszystkim – na oddolnym rozwoju sektora prywatnego. W 1990 roku na rynku działał już ponad milion nowych prywatnych firm, wytwarzających ok. 30 proc. PKB. Kolejne lata przyniosły dynamiczny rozwój sektora prywatnego w Polsce – obecnie prywatne firmy wytwarzają ponad 80 proc. PKB, który jest ponad trzy razy w ujęciu realnym większy niż 35 lat temu. To właśnie oddolny rozwój sektora prywatnego w większym stopniu niż odgórna prywatyzacja przyczynił się do zmiany struktury własnościowej i bezprecedensowego wzrostu polskiej gospodarki.

Autor: Marcin Zieliński, prezes Forum Obywatelskiego Rozwoju

Czytaj też:
Lista 100 najbogatszych Polaków 2025
Czytaj też:
W tej branży Polska jest potęgą. W eksporcie przegoniliśmy Chiny

Artykuł został opublikowany w 28/2025 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.