Grażyna Kulczyk: Najwyższy czas wprowadzić euro w Polsce

Grażyna Kulczyk: Najwyższy czas wprowadzić euro w Polsce

Dodano: 
Grażyna Kulczyk
Grażyna Kulczyk Źródło:Archiwum prywatne / Adam Pluciński
Do mojego muzeum nie przyjechał do tej pory żaden polski minister kultury, oficjalnie czy choćby turystycznie. Smutne, ale nie żałuję, że muzeum jest w Szwajcarii – mówi Grażyna Kulczyk dla „Wprost”. W wywiadzie rozmawiamy m.in. o jej początkach w biznesie, o minionych 35 latach polskiej przedsiębiorczości, o dzieciach, byłym mężu, sensie budowy CPK , emigracji najbogatszych do Szwajcarii czy wprowadzeniu euro.

Pamięta pani 1989 r?

Mogłabym nie pamiętać, gdybym miała sklerozę. Ale jeszcze nie jest ze mną tak źle.

Co pani wtedy robiła?

Część osób, które w 1989 roku weszły z impetem do polskiej gospodarki, miała już doświadczenie z firm polonijnych. To było takie realne laboratorium wolnorynkowe. My również prowadziliśmy z mężem taką firmę. Jan działał wcześniej na niemieckim rynku, dołączając do swojego ojca.

Zajmowaliśmy się wieloma rzeczami – od sprzedaży wyrobów z drewna, przez chemię gospodarczą, po kosmetyki. Pamiętam, ile czasu zajęła mi praca nad perfumami.

Potem przyszedł czas na samochody.

Znajomość i dotychczasowa działalność na rynku niemieckim pomogła nam w tym, że w 1989 roku zostaliśmy generalnym importerem Volkswagena, Skody i Audi w Polsce. Zawsze będę pamiętała tamten czas, bo on już nigdy w moim życiu, ani chyba w życiu młodszych ludzi, się nie powtórzy.

Dlaczego?

Stanęliśmy w obliczu ogromnego wyzwania i czuliśmy się, jakbyśmy właśnie trafili do pierwszej klasy szkoły podstawowej. Musieliśmy uczyć się wszystkiego na nowo, a jednocześnie natychmiast działać, podejmować decyzje i ryzykować. Z dzisiejszej perspektywy nie widać już, jak wielkim wysiłkiem było remontowanie i przebudowa zardzewiałego, niedziałającego mechanizmu polskiej gospodarki.

Byliśmy wychowani na ekonomii socjalizmu i musieliśmy szybko przestawić się na kapitalizm. Czytać, uczyć się, konsultować.

Najważniejsze było jednak zebranie zespołu. Ludzi od serwisu, zakupów, importu, budowy pierwszych autoryzowanych salonów sprzedaży i warsztatów. Udało się zbudować fantastyczne przedsiębiorstwo. Najsilniej pamiętam jedną rzecz, która dzisiaj zdarza się rzadko.

Jaką?

Artykuł został opublikowany w 24/2024 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.